Spływ kajakowy Wartą: Działoszyn – Przywóz – Osjaków
Warta między Działoszynem a Osjakowem jest rzeką dla ludzi, którzy chcą popłynąć kajakiem, a nie dla tych, którzy chcą się przy tym sprawdzić. Nurt pozostaje spokojny na całej długości, przeszkód jest niewiele, a brzegi – inaczej niż na nizinnym odcinku poniżej Sieradza – są zróżnicowane. Z jednej strony wysokie i wapienne, a z drugiej niskie w otoczeniu łąk i pól. To najładniejszy fragment Wielkiego Łuku Warty i jednocześnie najłatwiejszy technicznie w całym regionie, co zdarza się rzadko, bo zwykle jedno wyklucza drugie.
Z tego artykułu dowiesz się:
Kilometry, czasy i to, co się mija
Pierwszego dnia, płynąc z Działoszyna do Przywozu, pokonuje się dwadzieścia siedem kilometrów w pięć do sześciu godzin, z dwiema przenoskami po drodze. Jest to odcinek najpiękniejszy, ponieważ rzeka przecina tu przełom w granicach Załęczańskiego Parku Krajobrazowego i płynie między najwyższymi brzegami na całej trasie. Mija się źródła Suchej Strugi, Żabi Staw w okolicach Bobrownik, a w Starej Wsi szerokie piaszczyste łachy, przy których zatrzymują się wszyscy, ponieważ wyglądają jak plaża i w praktyce nią są.
Drugiego dnia, z Przywozu do Osjakowa, jest dwadzieścia dwa kilometry, cztery do pięciu godzin i jedna przenoska. Rzeka wchodzi w odcinki leśne i zaczyna kręcić zakolami po sto osiemdziesiąt stopni, układającymi się w kształt ósemki, przez co słońce co kilkanaście minut przenosi się na drugą burtę i orientacja w terenie robi się zabawnie myląca. Po drodze mija się Granatowe Źródła w okolicach Kochlewa, przepływa pod mostem drogi krajowej numer osiem i po kilku kilometrach dobija do Osjakowa.
Dwa miejsca, które trzeba znać przed startem
Przy młynie w Tasarzowiźnie tworzy się wir i jest to jedyny punkt na całej trasie wymagający realnej uwagi – podpływać należy ostrożnie, trzymając się wskazanej strony, a w razie jakichkolwiek wątpliwości lepiej wysiąść i przenieść kajak, ponieważ nie ma tu niczego do udowodnienia ani nikogo, kto by patrzył.
Przy zaporze w Kamionie przenoska jest obowiązkowa i liczy około stu pięćdziesięciu metrów. Nie da się jej ominąć i nie warto szukać sposobu.
Pozostałe dwie przenoski, obie pierwszego dnia, są oznakowane i nie sprawiają nikomu kłopotu.
Kiedy płynąć
Maj i czerwiec dają najwyższą wodę, najbardziej zieloną dolinę i najmniej ludzi na wodzie, więc jeżeli nie zależy Wam na kąpieli, jest to termin, który wybralibyśmy sami. Lipiec i sierpień to pełnia sezonu, kiedy woda jest ciepła, ale kajaki trzeba rezerwować z tygodniowym wyprzedzeniem, a przed długim weekendem nawet z dwutygodniowym; przy niskim stanie wody na kilku płyciznach trzeba wysiąść i przeprowadzić kajak, co nie stanowi problemu, o ile ma się buty, którym nie szkodzi zamoczenie.
Naszym zdaniem najlepszy jest wrzesień, ponieważ bywa jeszcze ciepło, na rzece nie ma już nikogo, światło pada nisko przez większość dnia, a owady zniknęły. Październik zostawiamy zdeterminowanym, którzy mają piankę albo wyjątkowe szczęście do pogody.
Co spakować, a czego nie brać
Wodoszczelny worek na telefon i dokumenty jest jedyną rzeczą, na której nie warto oszczędzać, przy czym mówimy o worku, nie o reklamówce zawiązanej na supeł. Krem z filtrem bierzemy dlatego, że nad wodą słońce pali dwukrotnie mocniej niż na lądzie i oparzenia są najczęstszą dolegliwością, z jaką ludzie do nas docierają. Do tego czapka, litr wody na osobę na każde dwie-trzy godziny wiosłowania, buty, które mogą wejść do wody, oraz coś ciepłego na wieczór, ponieważ nad rzeką po zachodzie słońca robi się chłodno niezależnie od tego, ile stopni było w południe.
Czego natomiast nie brać, to walizki. Bagaż na spływ pakuje się w jedną miękką torbę, a całą resztę zostawia w samochodzie albo w pokoju – wypożyczalnie i hotele na trasie standardowo przechowują bagaż, wystarczy uprzedzić przy rezerwacji.
Logistyka, na której potyka się najwięcej osób
Trzy rzeczy trzeba ustalić z wypożyczalnią w chwili rezerwowania, a nie w dniu spływu, ponieważ wtedy jest już na to za późno.
Po pierwsze, skąd odbierane są kajaki – większość firm odbiera z Osjakowa, ale nie wszystkie i nie zawsze o tej porze, o której byście chcieli. Po drugie, w jaki sposób wrócicie po samochód zostawiony na starcie, bo choć zwykle organizuje to wypożyczalnia, nie zawsze mieści się to w cenie. Po trzecie, ile osób i ile bagażu przewiduje dany kajak, jako że dwie osoby z ekwipunkiem na dwa dni to zupełnie inny ładunek niż dwie osoby płynące od rana do wieczora.
Wypożyczalnie działają w Działoszynie oraz w rejonie Załęcza, a stawki zmieniają się co sezon, więc pytać należy bezpośrednio.
Z dziećmi
Odcinek z Przywozu do Osjakowa nadaje się dla dzieci mniej więcej od szóstego roku życia, pod warunkiem że płyną w kajaku z dorosłym i mają na sobie kamizelkę – niezależnie od tego, jak dobrze pływają, bo w kajaku nie chodzi o umiejętność pływania, tylko o to, co dzieje się w pierwszych dziesięciu sekundach po wywrotce. Jeżeli to pierwszy raz, radzimy zacząć od Kochlewa, ponieważ wychodzi wtedy kilkanaście kilometrów zamiast dwudziestu dwóch i wszyscy dopływają w dobrych humorach, zamiast ostatniej godziny liczyć zakręty.
Gdzie spać
Nocleg planuje się albo w Przywozie, czyli na półmetku, albo na końcu trasy, w Osjakowie. Jesteśmy tą drugą opcją: Hotel Symfonia przy ulicy Częstochowskiej 53a, kilkaset metrów od rzeki, z trzydziestoma pięcioma pokojami, restauracją Serena, parkingiem i miejscem, w którym można zostawić kajak. Po pięciu godzinach wiosłowania prysznic i normalne łóżko okazują się warte znacznie więcej, niż wydawało się w momencie planowania wyjazdu.
Rezerwacje: +48 43 845 35 50 · [Sprawdź dostępność →]
Pytania, które dostajemy najczęściej
Czy trzeba umieć pływać?
Kamizelka jest obowiązkowa i w zupełności wystarcza, natomiast podstawowa umiejętność pływania bardzo podnosi komfort psychiczny, szczególnie przy przenoskach i w miejscach, gdzie trzeba wysiąść na płyciźnie.
Czy da się przepłynąć całość w jeden dzień?
Czterdzieści dziewięć kilometrów oznacza dziewięć do dziesięciu godzin wiosłowania. Da się i zdarzają się osady, które to robią, ale ostatnie trzy godziny nikt już nie ogląda widoków, dla których tu przyjechał.
A spływ jednodniowy, bez noclegu?
Odcinek Przywóz – Osjaków, cztery do pięciu godzin, powrót tego samego dnia. Dla pierwszego razu jest to wariant najrozsądniejszy.
Czy w Osjakowie da się zjeść po spływie?
Restauracja Serena jest otwarta również dla gości spoza hotelu, a po całym dniu na wodzie bywa to informacja najważniejsza z całego artykułu.
